Nie lubię zakupów w supermarketach

Jakoś tak nie lubię zakupów w supermarketach, to jednak czasami coś lub ktoś potrafi pozytywnie zaskoczyć.

Zakupy w galerii handlowej to dla mnie zło konieczne. Ogromne kolejki, masa ludzi, którzy pędzą od jednej promocji do drugiej. Nie inaczej było dziś, jednak jak to rzadko bywa, w dniu dzisiejszym coś przyciągnęło moją uwagę. Podszedłem bliżej do stoiska, żeby zobaczyć wokół czego skupia się spora gromada ludzi i między nimi dostrzegłem średniej wielkości stoisko i dwie dziewczyny, które przy nim pracowały. Jedna z nich tłumaczyła coś pewnemu mężczyźnie, który co tu dużo mówić, do uprzejmych z pewnością nie należał. Co ciekawe, dziewczyna cały czas się uśmiechała i mimo tego, że Klient mówił już do niej podniesionym głosem, ona w dalszym ciągu tłumaczyła mu wszystko z uśmiechem.

Widać było, że obie hostessy podchodzą do swej pracy z zaangażowaniem. Mimo tłumu ludzi i setek pytań nadchodzących z każdej strony, dziewczyny radziły sobie naprawdę dobrze, a uśmiech z ich twarzy nie znikał nawet na moment. Muszę przyznać, że wywarło to na mnie pozytywne wrażenie. Oczywiście dziewczyny prezentowały się także bardzo dobrze pod względem wizualnym – obie były wysokie i szczupłe, bardzo zadbane do tego elegancko ubrane. Każda z nich miała na sobie białą bluzkę i czarną obcisłą spódnicę sięgającą przed kolano, a także czarne buty na obcasach. Trzeba przyznać, że wyglądały naprawdę ślicznie, co z pewnością jeszcze bardziej przyciągało uwagę Klientów, w szczególności mężczyzn.

jakonsument

Jako konsument mogę jednak śmiało stwierdzić, że wygląd to nie wszystko. Nie raz natknąłem się na różne akcje promocyjne, na których hostessy wyglądały naprawdę nieziemsko, szkoda tylko, że o ich pracy nie można było powiedzieć wiele dobrego. No bo co to za hostessa, która stoi jak kołek i jedyne co robi to ładnie wygląda, zaś widząc wyraz jej twarzy chce się uciekać jak najdalej? Praca hostessy nie opiera się tylko na wyglądzie, dlatego widząc tak marnie przeprowadzane akcje promocyjne dziwię się, że ktoś takim osobom w ogóle płaci.

Jak już wspomniałem, sam nie przepadam za galeriami handlowymi, zakupami, szerokim łukiem omijam także różne promocje, eventy i inne akcje prowadzone przez hostessy, jednak obserwując pracę tych dwóch dziewczyn w pewnym momencie sam zacząłem zastanawiać się co promują i jaką akcję prowadzą. Okazało się, że podejście do nich i zapytanie „o co w tym wszystkim chodzi” nie jest wcale takie straszne, tym bardziej, że otrzymałem wyczerpującą informację na temat akcji promocyjnej prowadzonej na terenie całej galerii i odbywającego się w tym miesiącu konkursu z nagrodami.

Domyśliłem się, że pewnie mają jakąś wyuczoną regułkę na temat tego, co mają mówić Klientom (tak to pewnie bywa w większości przypadków), jednak obie dziewczyny były na tyle naturalne i elastyczne, że to co mówiły brzmiało naprawdę ciekawie, konkretnie i bardzo naturalnie. Obserwując je przez chwilę przy pracy doszedłem do wniosku, że z całą pewnością są to właściwe osoby na właściwym miejscu – kompetentne, eleganckie, uśmiechnięte i miłe nawet dla tych Klientów, którzy w najmniejszy sposób na to nie zasługują.

Podziel się z przyjaciółmi:
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek 1 głosów
Loading...


2 komentarze

  1. Ja już nie biorę zleceń do supermarketów, żadnych soków, serków, ulotek. Ale muszę przyznać, że od tego zaczynałam i czasami była to ciężka praca, stać 8 godzin z tacą jak promowałam chleb i musiałam częstować klientów. Teraz to wybieram sobie już lepsze promocje, lepsza kasa i mniej pracy.

  2. Ja bym tutaj chciał poruszyć temat pewnej kultury klientów a częstego jej braku. Otóż są klienci którzy wyślą zapytanie, czasami uściślą, na końcu podziękują za ofertę, poinformują że wybrano inna agencję, itp… Czasami nawet zadzwonią, można porozmawiać, dowiedzieć się dlaczego wybrano inna agencję, itp…. Aż chce się współpracować.

    Są jednak klienci, a do takich zaliczam np. Totalizator Sportowy który wysyła pytania i później ani me, ani be, ani kukuryku. Człowiek ma wrażenie, że już od dawna wiadomo jaka agencja dostanie zlecenie a te rozsyłane pytania to tylko dla przysłowiowego picu. Taki jak to się mówi dupochron.
    Pytania oczywiście wysyłane na ostatnią chwilę, prawdopodobnie po to żeby nie udało się przygotować sensownej oferty.

    Nie chodzi o to, że ktoś nie został wybrany, tylko o pewna kulturę pracy i etykę biznesową.

    Ciekawi jesteśmy czy kierownictwo Totalizatora wie o tych praktykach swoich marketingowców. Być może trzeba to szeroko napiętnować i wysłać kilka poleconych do Prezesów itp…

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie widoczny.Wymagane pola zaznaczone są *

*